Joanna Kłusak | architekt Kraków

PRZESTRZEŃ MIEJSKA – JAK TO ROBIĄ DUŃCZYCY? CZ. 2 SUPERKILEN22 marca 2017

W poprzednim poście opisałam Wam świetny Israel Plads, a teraz mój ulubiony projekt przestrzeni publicznej w Kopenhadze, który został opracowany przez znane duńskie biuro architektoniczne BIG we współpracy z Superflex i Topotek 1. To Superkilen, czyli „Super Klin” – przestrzeń w dzielnicy Nørrebro, zajmująca ok. 1,5 km długości, na którą składają się trzy różne, łączące się ze sobą place-przestrzenie. Nørrebro to dzielnica, gdzie zamieszkuje najwięcej imigrantów. Remedium na społeczne problemy, które się tu pojawiały, miała być m.in. wspólna przestrzeń, która przyczyniłaby się do integracji społeczności, a także miała być obszarem, na którym każdy znajdzie miejsce dla siebie, będzie czuł się swobodnie i bezpiecznie. W sąsiadującej hali Nørrebrohal odbywają się różne zajęcia kulturalne i sportowe. Superkilen to kontynuacja i uzupełnienie tej funkcji. Jak wyszło? Poniżej zdjęcie z lotu ptaka świeżej realizacji jednej z trzech części Superkilen – Czerwonego Placu. To plac, który mnie zawsze zachwycał i bardzo ucieszyłam się, gdy mogłam go w zeszłym roku obejrzeć z bliska, po 5 latach od otwarcia.

Śmiałe założenie w intensywnych 😉 kolorach, o świetnej geometrycznej kompozycji, które łączy elementy małej architektury zaczerpnięte z 60 różnych kultur, bo tyle zamieszkuje kopenhaskie Nørrebro. Czapki z głów dla wielkiego szacunku, okazanego tym projektem wszystkim, którzy tworzą społeczeństwo.

2871-18777

A poniżej moje zdjęcia z lipcowego popołudnia spędzonego w Superkilen. Na początek Czerwony Plac.  Nawierzchnia jeszcze pełna kolorów, choć już nie tak intensywnych, jak na początku. Oczarowało mnie oświetlenie ścieżki rowerowej, która biegnie przez całe założenie. To te wiszące na linkach czarne cylindry.

1024_DSC_0194

Przed nami cala galeria gadżetów z różnych części świata: kosze z Liverpoolu, ławki z banku ze Szwajcarii, wspinaczka z Dehli, ławka z banku w Salvadorze, huśtawka z Bagdadu, czy system nagłośnieniowy z Jamajki (to te niewysokie słupki w rastafariańskich kolorach).

1024_DSC_0197

Tu akcent z Ukrainy – zjeżdżalnia słoń z terenu skażonego po wybuchu w Czarnobylu.

1024_DSC_0190

Ławki z Bagdadu, które są oblegane przez mieszkańców – pewnie dlatego, że są jednocześnie huśtawkami.

1024_DSC_0198 1024_DSC_0204

Deskorolkarze mają to swój poligon, jak widać użytkowany na okrągło 🙂 Grafficiarze resztą też.

1024_DSC_0208 1024_DSC_0201

W tle lokalny „dom kultury”.

1024_DSC_0199

1024_DSC_0188

1024_DSC_0213 1024_DSC_0212

Jest i siłownia na świeżym powietrzu…

1024_DSC_0216

… z ringiem bokserskim!

1024_DSC_0192

Symbole zaczerpnięte z Chin i Rosji.

1024_DSC_0210

A osią założenie jest naturalnie ścieżka rowerowa, którą dojedziemy do drugiej części Superkilen…

1024_DSC_0189

…nazwanej Black Market – Czarny Market. To plac niemal w całości wyasfaltowany, pokryty liniami układającymi się w piękne wzory, opływającymi „umeblowanie” placu. Kolejne miejsce spotkań, plotek, zabaw dzieci, wspólnych gier w szachy, a nawet grillowania.

1024_DSC_0168

Parkujemy więc rowery (bo rzecz jasna na nich przemierzamy Kopenhagę). Stacjonarna pompka uratuje niejedno koło 🙂 Idziemy na Czarny Market!

1024_DSC_0165

Linie przypominające warstwice oplatają Black Market. Tutaj nawet wokół drzew jest nawierzchnia z tartanu.

1024_DSC_0166

Palmy z Chin zdobią Superkilen.

1024_DSC_0170

Centralnym punktem Black Market jest marokańska fontanna.

1024_DSC_0169 1024_DSC_0175

Czarna (wiadomo) betonowa rzeźba – ośmiornica z Japonii zachęca, by zwiedzić jej wnętrze i zjechać na jednej z licznych zjeżdżalni. Miejscowa dzieciarnia nie ustaje w tych trudach 🙂

1024_DSC_0176 1024_DSC_0174

Szereg stolików z planszami do gier zachęca do wspólnych rozgrywek.

1024_DSC_0167

A podwójne fotele do rozmów tylko we dwoje. Betonowe, ale wygodne! Kto chętny do poplotkowania?

1024_DSC_0184

Widok z górki.

1024_DSC_0182 1024_DSC_0180

Górka podzielona jest na dwie części równą linią, która oddziela nas od trzeciej części Superkilen, czyli zielonego terenu sportowego – Green Park.

1024_DSC_0179

1024_DSC_0178

Po drodze mijamy szkołę.

1024_DSC_0163

A tuż za nią rozciąga się raj dla tych, którzy nie mogą usiedzieć na miejscu. Gigantyczne urządzenia sportowe dają pole do popisu 😉 Pomiędzy urządzeniami sportowymi zlokalizowano wiele miejsc piknikowych, gdzie można spędzić czas ze znajomymi.

1024_DSC_0159

Boisko do hokeja i koszykówki jest zawsze zajęte 🙂

1024_DSC_0148

Absolutnym hitem są gigantyczne huśtawki! Wrażenia są nieziemskie 🙂 Wszyscy koniecznie sprawdziliśmy ich możliwości i trudno było nam się z nimi pożegnać, taka to frajda 😉

1024_DSC_0151 1024_DSC_0152 1024_DSC_0154

Czysta radość 🙂

1024_DSC_0157

Spędziliśmy tu całe popołudnie. Każdy z nas znalazł wiele aktywności, które mógłby tutaj popełnić. Od sportowych, przez rozrywkowe, po towarzyskie i kulturalne. Co ważne, pomimo nie najcieplejszego dnia w środku tygodnia, Superkilen było pełne ludzi. Czuliśmy się też bardzo swobodnie i komfortowo.

Moje pierwsze odczucie było mniej więcej takie: Czerwony Plac jest już trochę zniszczony, kolory przybladłe, to już nie takie wrażenie, jak tuż po otwarciu. Ale zaraz potem pojawiła się inna myśl: zaraz, zaraz, to oznacza, że ten plac jest UŻYWANY, że ludzie z niego KORZYSTAJĄ: rozjeżdżają go na deskorolkach, rowerach, przedeptują każdego dnia, umawiając się tu na spotkania ze znajomymi, biegają, ćwiczą, urządzają pikniki, bawią się. Przecież dokładnie o to chodziło 🙂

Wspaniała idea przekuta na doskonały projekt i zrealizowaną przestrzeń, która rzeczywiście służy ludziom. Warto wspomnieć, że projekt tworzyli nie tyko projektanci, ale i mieszkańcy, którzy przywieźli z różnych części świata różne symbole. Nawet z Gdańska przyjechała tu stara studzienka 🙂

To ważny głos, który mówi, że różnorodność jest fantastyczna i że, nawet jeśli pochodzimy w różnych kultur, razem możemy żyć, uczyć się od siebie, wspierać się i tworzyć dobre miejsca na Ziemi. Uniwersalny język tej kopenhaskiej przestrzeni urbanistycznej łączy kilkadziesiąt narodowości i każda z nich go rozumie. Kwintesencją jest ten monument, który stoi u progu Parku Superkilen. Przesłanie, wykute w wielu językach, zwyczajnie wzrusza: We want to live together – Chcemy żyć razem.

1024_DSC_0229

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

skomentuj | 6 komentarzy

PRZESTRZEŃ MIEJSKA – JAK TO ROBIĄ DUŃCZYCY? CZ. 1 ISRAEL PLADS10 marca 2017

W ubiegłym roku wraz z moimi chłopakami spędziłam kilka dni w Kopenhadze. To miasto odwiedziłam już po raz trzeci i za każdym razem wpadam w zachwyt nad świetnie pracującą machiną, jaką jest skandynawskie społeczeństwo. Codzienna praca na rzecz wspólnego dobra, długoterminowe rozwiązania, służące społecznościom lokalnym i nie tylko, są znakiem rozpoznawczym Danii, Szwecji, czy Norwegii.

Jeden z wielu obszarów, z których warto czerpać pełnymi garściami, to przestrzeń publiczna w Kopenhadze. Podczas moich kilku pobytów tutaj obserwowałam świetne rozwiązania tej części tkanki miejskiej, u nas wciąż traktowanej po macoszemu. Wierzę, że niedługo w naszym kraju również zaczniemy tak planować wspólne przestrzenie, integrujące mieszkańców. Krakowskim skowronkiem zmian jest Projekt Superścieżka (konsultowany przez kopenhaskiego guru od przestrzeni miejskiej Jana Gehla), który właśnie wszedł w fazę realizacji.

A teraz Kopenhaga!

Israel Plads, na którym spędziliśmy trochę czasu, znajduje się pomiędzy pięknym parkiem a centrum miastem – jest łącznikiem pomiędzy dwoma przestrzeniami. Elementy, które spinają te dwa różne przecież światy to drzewa, pojawiające się na placu oraz woda, płynąca ze strumienia-fontanny, wbijającym się klinem na placu i wpływająca na teren parku. Bardzo podoba mi się to przejście: drzewa „wychodzą” z parku na plac, woda z placu zasila staw w parku 🙂 Drzewa wcinają się w plac, co podkreśla nieregularna jego krawędź.

israel square

A jak przyjrzymy się z bliska, to jest jeszcze lepiej: plac Israel to naprawdę miejsce dla ludzi – oferuje mnóstwo przestrzeni, gdzie można usiąść, odpocząć, porozmawiać, spotkać się ze znajomymi, a także daje wiele możliwości ruchu na świeżym powietrzu: jest boisko do koszykówki, piłki nożnej i piłki ręcznej w jednym, miejsce dla rolkarzy i skate’owców, albo rowerowych freaków 🙂 koło w lewej części placu jest zjazdem do garażu podziemnego. Prawdę mówiąc zwróciłam na to uwagę już wychodząc z placu, tak jest nieuciążliwy.

Tutaj monumentalne schody, które służą jako miejsce spotkań, wygrzewania się w słońcu, a także… wyrażania politycznych poglądów 😉 U podnóża schodów wspomniana już fontanna, z której woda strumieniem wpływa do parku. Nad „korytem rzeki”znajdują się metalowe koła i betonowe platformy – idealne do pokonywania susami, dzieci Wam powiedzą. Naszego młodszego synka wyciągaliśmy w każdym razie z tego strumienia 🙂

1024_DSC_0112

1024_DSC_0113

1024_DSC_0114

Mamy więc młodych rolkarzy, ćwiczących swe umiejętności na sprytnie rozwiązanym otoczeniu boiska. Miękki tartan zamortyzuje ewentualne upadki 🙂 To zresztą nie tylko tor przeszkód, to również widownia wokół boiska, z której można kibicować zawodnikom.

1024_DSC_0134 1024_DSC_0135

Boisko 3 w jednym, albo i nawet lepiej, to pomysł genialny w swej prostocie. Pomimo chłodnego dnia nie zabrakło amatorów koszykówki. 1024_DSC_0323

Betonowy krater wkomponowany w plac, po którym śmiga rowerzysta.

1024_DSC_0324

Na takiej ławeczce z kolei grupka Duńczyków urządziła sobie w sobotnie przedpołudnie regularne męskie spotkanie towarzyskie. Lodówka turystyczna kryła wiadome napoje, a panowie zdecydowanie dobrze się bawili. Spożycie alkoholu w miejscu publicznym nie jest tu zabronione, o ile przy okazji nie dochodzi do zakłócenia porządku.

1024_DSC_0131

Okrągła barierka zabezpiecza zjazd do garażu podziemnego. Jest to niemal niezauważalna ingerencja pojazdów w przestrzeń placu. Obok zjazdu zamontowane są urządzenia, na których można poćwiczyć zręczność i równowagę.

1024_DSC_0330 1024_DSC_0129

W sąsiedztwie znajduje się mały plac handlowy z produktami bio i eko 🙂 Kaktusy skradły moje serce 🙂

1024_DSC_0139 1024_DSC_0138

Budki streetfoodowe oczywiście zaprojektowane, nie ma tu nic przypadkowego 🙂 Poza budkami jest też hala ze stoiskami, gdzie można zaopatrzyć się we wszelakie zdrowe i eko produkty, począwszy od jedzenia na kosmetykach kończąc.

1024_DSC_0142

Z ciekawostek: Israel Plads został zaprojektowany jako „latający dywan” – jego konstrukcja z płyt granitowych uniesiona jest nad powierzchnią terenu.

To miejsce, które świetnie funkcjonuje w miejskiej przestrzeni od 3 lat, bo wtedy została zakończona realizacja zwycięskiego projektu rewitalizacji placu, opracowanego przez architektów z COBE.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

skomentuj | 6 komentarzy

DRUGIE URODZINY NASZEJ PRACOWNI :)10 listopada 2015

Drodzy,
1 października 2013 r. wystartowała marka Joanna Kłusak | Architekt. Obchodzimy już 2 urodziny i jest to świetna okazja, by trochę o nas opowiedzieć.

1024_TORT

Dwa lata temu rozpoczęła się moja przygoda z samodzielną pracą architekta. Była to najlepsza rzecz, jaką mogłam zrobić w swojej zawodowej karierze. Nic nie może równać się z doświadczeniem, które zdobywa się działając jako specjalista w swojej dziedzinie oraz szef, handlowiec, ekspert, menedżer, asystentka, personel sprzątający i kierowca w jednym 🙂 Wszystko wskazuje na to, że poszło mi to całkiem dobrze. Po dwóch latach z domowego biura przeniosłam się do własnej, pięknej pracowni! Po roku dołączyły do mnie dwie fantastyczne dziewczyny – Ewa Jasińska i Agnieszka Marcinkowska. Najwyższa pora, żeby je przedstawić 🙂

1024_TEAM__________________

Ewa rozwija tu swoje doświadczenie, które zdobyła w innych pracowniach projektowych w Polsce i w Australii. Dla Agnieszki jest to pierwszy kontakt z pracą architekta, za miesiąc będzie bronić pracę dyplomową na Wydziale Architektury.

Jedną z pierwszych infografik, jakie Wam przedstawiałam, to Joanna Kłusak Architekt w liczbach 🙂 Po dwóch latach możemy dodać kolejne projekty, które w tym czasie powstały w pracowni. Sami zobaczcie:

JKA W LICZBACH_1024

W ciągu tego czasu nasza praca została nagrodzona kolejnymi świetnymi referencjami od wielu zadowolonych Klientów. Zaufało nam m.in. Allegro, Gmina Niepołomice oraz wielu prywatnych inwestorów, którzy powierzyli nam projekty swoich domów, mieszkań i innych zamierzeń inwestycyjnych.

A jak to wygląda na co dzień? Wystarczy popatrzeć na zdjęcia, które dla Was z tej okazji wybrałam 🙂

Pracownia, którą teraz zajmujemy to 45 m2 poddasza 🙂 Niegdyś było mieszkaniem, a po remoncie, który został przeprowadzony, zyskało zupełnie nowe oblicze. Trochę wyburzeń, przestawiania ścian, gipsowania, malowania i tapetowania i oto jest: bardzo wygodna pracownia, która ochrzczona została przez naszą ekipę budowlaną „gołębnikiem” – nie wiem, czy ze względu na położenie, czy na zawartość 😉 W każdym razie z tego miejsca pozdrawiamy gorąco naszych Panów budowlańców! 🙂

Poniżej (zawsze efektowne) zdjęcia pokazujące stan „przed” i „po” 🙂

Przedtem salon, teraz pokój biurowy! Jest nas 3, ale jakby trzeba było powiększyć zespół, jest jeszcze miejsce dla jednej osoby 🙂

1024_1.SALON_POKÓJ BIUROWY

Niegdyś sypialnia, dzisiaj sala konferencyjna:

1024_SALA KONFERENCYJNA

Kuchnia kiedyś i kuchnia teraz:

1024_KUCHNIA

Łazienka kiedyś i łazienka po kilku, drobnych zabiegach upiększających:

1024_ŁAZIENKA

Tak wyglądało to w trakcie prac – rąk do pomocy nie brakowało i każdy ma w tym swój udział 🙂

1024_REMONT___

Uwielbiamy metamorfozy wnętrz – Wy też prawda? To, co udało się zrobić z pracownią jest całkiem spektakularnym wyczynem 🙂 Po kilku miesiącach pracy w tym miejscu, muszę przyznać, że była to bardzo dobra decyzja. Pracuje nam się tutaj naprawdę dobrze.

Wiecie już, gdzie pracujemy. A teraz zobaczcie, jak wygląda nasza praca na co dzień.

Opracowanie projektu pewnie każdy z Was mniej więcej sobie wyobraża. Zasadniczo siedzimy wtedy z nosami w monitorach i rysujemy nasze „kreseczki”.

Pracujemy intensywnie i na każdym etapie dbamy o to, by projekty były na jak najwyższym poziomie.

1024_PRACA

Czasem rysunki przypominają np. transatlantyki 😉

1024_PRACA_2

Gotowy projekt trzeba wydrukować i „poskładać”, czyli rozłożyć na 4 lub więcej egzemplarzy, dołożyć wszelkie papiery formalno-prawne, uprawnienia, spisy treści i wiele innych ważnych składowych. Jakoś tak wychodzi, że te projekty zazwyczaj kończą na podłodze 🙂 Ale jak mają 377 stron to już naprawdę nie ma wyjścia 🙂

1024_PRACA_3

To dokumenty formalno-prawne do projektu:

1024_PRACA_4

A tu już zasadniczo poukładane 4 egzemplarze projektu budowlanego. Żółte karteczki to strony, na których podbiją i podpiszą się jeszcze projektanci:

1024_PRACA_5

Deadline oznacza najczęściej nocną zmianę, to już chyba wpisane w ten zawód 🙂 Pomocne bywają energetyczne wspomagacze, szczególnie, gdy w ogóle nie pija się kawy…

1024_PRACA_7

Na końcu trzeba projekt ponumerować. Czasem dopiero w Urzędzie – też dajemy radę 🙂

1024_PRACA_6

Rower parkuje na wielu krakowskich budowach 🙂 To przecież najlepszy w mieście środek transportu, prawda?

ROWER_

Zdarza się, choć rzadko, pracować w nietypowych warunkach. Na przykład kiedy młodszy syn szefowej wdrapie się na kolana. Ale przecież u Pani Agnieszki jest bardzo fajnie, np. są paluszki 🙂

1024_DIDI_2

Ta latorośl zwiedza czasem budowę 🙂 Nie muszę nawet mówić, że lubi budować wieże z klocków, a na ogródku stawia fundamenty pod ogrodzenie 😉

DIDI

A tak na co dzień… bywamy przyczyną większych i mniejszych demolek. Ściana w biurze to bułka z masłem. Szkoła podstawowa to było coś!

1024_DEMOLKI

Szkolimy się regularnie 🙂

1024_SZKOLENIE

Śledzimy nowości w świecie wnętrz i designu.

1024_VIRTUS

Na wszelkich targach designu, rzeczy ładnych i innych weekendowych eventach, stałym bywalcem i najlepszym towarzyszem jest starszy syn szefowej!

1024_WOJTUŚ

Nasza drukarka przemawia czasem po hiszpańsku!

1024_DRUKARKA ESP

Napisali też o nas w prasie – dwa artykuły w ogólnopolskich czasopismach (Gazeta Wyborcza i Murator) to naprawdę niezły wynik!

1024_PRASA_1

Było też kilka artykułów o pensjonacie w Bieszczadach.

ZW_1024

SZ_1024

PB_1024

Ale tak poza oficjalnymi sytuacjami… szpilki zamieniamy na trampki 🙂

1024_TRAMPKI

A w torebce architektki znaleźć można m.in. taśmę do mierzenia, a bywa, że i młotek 😉 Torba jest oczywiście torbą Lego!

1024_TOREBKA ARCHITEKTA

Dla naszych Klientów dobieramy tylko najlepsze kolory!

1024_WZORNIKI

Szperamy w miejskich archiwach, żeby dotrzeć do wszelkiej dokumentacji obiektów, nad którymi pracujemy.

1024_ARCHIWUM

Zwiedzamy budowy, bo fajnie jest zobaczyć proces inwestycyjny od drugiej strony (i przy okazji zrobić selfie z kierownikiem) 🙂

1024_TEAM_2_kombo_

Układamy podłogowe mozaiki – bardzo odprężające zajęcie, polecamy!

1024_MOZAIKA_1_

Świętujemy nasze uroczystości:) Tutaj wybitny home-made wegański tort czekoladowy!

1024_TORT

Praca architekta angażuje nierzadko wszystkie siły, ale znajdujemy też czas na odreagowanie i wygląda to mniej więcej tak:

1024_TEAM_1

Z okazji 2 urodzin życzymy więc sobie kolejnych projektowych wyzwań, niech poprzeczka nadal tkwi wysoko, bo w końcu o to chodzi, żeby wszystko, co się robi, robić z pasją, zaangażowaniem i wiarą w sens swoich działań 🙂 Satysfakcja nasza i naszych Klientów daje nam energię do dalszej pracy i oby tak przez kolejne lata! Wznosimy więc toast za zdrowie radosnego teamu Pracowni Architektonicznej Joanny Kłusak!

 

* Zdjęcia pochodzą z archiwum pracowni, a te, które ewidentnie wyglądają na profesjonalne, wykonała nasza zaprzyjaźniona fotografka Ania Kurnyta, która miała dość cierpliwości, by spędzić z nami kilka godzin próbując wśród naszych wygłupów zrobić zdjęcia portretowe i uchwycić w obiektywie naszą pracownię 🙂 <3

skomentuj | 6 komentarzy

ZAKŁAD OPIEKUŃCZO LECZNICZY I DOM POMOCY SPOŁECZNEJ15 września 2015

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o naszym najnowszym projekcie i jak dotąd, największym, opracowanym w naszej pracowni. Zajmowałam się nim od października zeszłego roku – odkąd pojawił się pomysł, by zbudować przyjazny dom opieki dla osób starszych. Mój Klient zdecydował, że powierzy to zadanie mnie i mojemu zespołowi. Początkowo mieliśmy przebudowywać nieczynną już szkołę podstawową w maleńkiej miejscowości pod Miechowem. Działka znajduje się w przeuroczym miejscu – z dala od zabudowań, na terenie lekko nachylonym w kierunku południowym. Otaczający krajobraz jest zachwycający. Sami zobaczcie – tak wygląda ten teren jesienią 🙂

3_1024

a tak wiosną:)

1_1024

2_1024

Po przeprowadzeniu analiz i ekspertyz budowlanych okazało się jednak, że przebudowa szkoły na dom opieki wymagać będzie dużych nakładów finansowych, związanych przede wszystkim ze wzmocnieniem starych elementów konstrukcyjnych. Jednocześnie ograniczy to możliwą do osiągnięcia powierzchnię użytkową obiektu. Zapadła więc decyzja, żeby wyburzyć szkołę i w jej miejsce zaprojektować nowy budynek. Prace projektowe trwały kilka miesięcy. W ich wyniku powstała ponad 500-stronicowa dokumentacja architektoniczno-budowlana! Lada dzień zostanie wydane pozwolenie na budowę, a ekipa wykonawcza już czeka na sygnał, by rozpoczynać prace 🙂

Zobaczcie, jak budynek prezentuje się na wizualizacjach! To widok od strony wjazdu na działkę. W skrzydle na pierwszym planie znajduje się główne wejście. Na piętrach nad parterem znajduje się oddział zakładu opiekuńczo-leczniczego (ZOL). W skrzydle z lewej strony zaprojektowano pokoje domu pomocy społecznej (DPS).

4_1024_

Budynek otaczają okazałe drzewa – lipy i klony, które stanowią ogromną wartość działki. Elewacje zaprojektowano jako wykończone deskami elewacyjnymi. Drewno, jako materiał naturalny, wprowadzający harmonijny nastrój, będzie budował przyjazną atmosferę, kojarzącą się z naturą i bliskim kontaktem z przyrodą. Budynek doskonale wpisuje się w otaczający krajobraz, stanowi jego uzupełnienie i świetnie wykorzystuje jego walory.

Nachylenie terenu w kierunku południowym daje dodatkowe możliwości jego kształtowania. Postawiliśmy na tarasowe formowanie geometrycznych skarp. Obsadzone niską roślinnością będą niebanalną kontynuacją łamanej, geometrycznej formy budynku. Nie tylko budynek. ale również cały teren wokół dostępny jest dla osób niepełnosprawnych i poruszających się na wózkach inwalidzkich. Poniżej widzimy skrzydło domu pomocy społecznej. Poziomymi żaluzjami z drewna zasłonięte są przeszklenia klatki schodowej. Wieczorem rozświetlą się i ukażą linię schodów.

2_1024_

I skrzydło domu pomocy społecznej widoczne od południowego zachodu. W głębi, z lewej strony widoczny jest zadaszony podjazd dla karetki oraz wejście na izbę przyjęć zakładu opiekuńczo-leczniczego. Na pierwszym planie pięknie ukształtowany teren.

1_1024_

Poniższa wizualizacja przedstawia wewnętrzny dziedziniec, gdzie znajduje się altana i ścieżki spacerowe dla podopiecznych. Z lewej strony podjazd dla karetek i wejście na izbę przyjęć ZOL. Kameralne wnętrze dziedzińca pozwala mieszkańcom na spokojny odpoczynek, rozmowy, spacery lub po prostu siedzenie na ławce i czytanie gazety.

3_1024_

Przed nami kolejny etap inwestycji, czyli jej realizacja. Będę dzielić się z Wami zdjęciami i newsami z placu budowy 🙂

skomentuj | 6 komentarzy

ZGŁOSZENIE, A MOŻE POZWOLENIE?… CZYLI JAK WYBUDOWAĆ DOM18 sierpnia 2015

Od jakiegoś czasu emocje Inwestorów rozpalała informacja, że nie będą już potrzebne pozwolenia na budowę domów jednorodzinnych. Oczekiwania zrobiły się ogromne – koniec z niekończącą się procedurą pozwolenia na budowę, która ustawowo trwa 65 dni (a bywa, że dłużej), koniec z przedstawianiem warunków technicznych przyłączenia budynku do mediów. 30 dni i można budować  – miało być łatwo, szybko i bezproblemowo.

Słowo stało się ciałem i od 28 czerwca br. weszło w życie znowelizowane Prawo Budowlane. Mamy więc dwa podstawowe tryby przedstawienia swoich zamiarów inwestycyjnych odpowiedniemu organowi: pozwolenie na budowę i zgłoszenie robót budowlanych bądź budowy obiektu. Nowelizacja polegała na tym, że więcej inwestycji przeskoczyło z procedury pozwolenia na budowę do procedury zgłoszenia. Niektóre inwestycje natomiast wyskoczyły zupełnie z powyższych z procedur i można przeprowadzić je bez powiadamiania żadnego urzędu. Lista obiektów i robót jest dość długa i raczej mało zajmująca, więc nie będę tu jej przytaczać, natomiast zajmę się tym, co najbardziej interesuje inwestorów, czyli budową domu jednorodzinnego i procedurą zgłoszenia.

Miało być łatwo, szybko i przyjemnie. Z założenia tak. Z tym, że teoria niewiele ma, niestety, wspólnego z rzeczywistością – podobnie jest i tym razem. Drogi Inwestorze, który chcesz wybudować wymarzony dom, muszę Ci o kilku rzeczach powiedzieć.

Kiedy możliwe jest zgłoszenie budowy domu? Wtedy, gdy nie ma tzw. stron w postępowaniu administracyjnym, czyli jednym słowem, gdy planowany dom i urządzenie terenu wokół niego nie oddziałuje na działki sąsiednie (urząd nie wysyła zawiadomień do ich właścicieli). Działa to również w drugą stronę – budynki i elementy urządzenia terenu znajdujące się na działkach otaczających naszą nieruchomość, nie wpływają na możliwości zagospodarowania naszego terenu.

Czym jest oddziaływanie? Ano jest to obecność w mniejszych niż przepisowe odległościach takich elementów jak: miejsca postojowe, śmietniki, inne budynki, pokrywy zbiorników na nieczystości ciekłe, studnie, tory kolejowe. Jest to też cień, który pada od naszego i sąsiedniego budynku. To również przesłanianie, czyli dostęp do światła dziennego pomieszczeń w naszym i sąsiednim budynku. To również odpowiednie nasłonecznienie pomieszczeń. Wszystko to należy przeanalizować, sprawdzić i rozrysować – robi to projektant. Rzadko kiedy zdarza się, żeby coś nie oddziaływało 😉

willa viz 1

Rozbudowa willi w Krakowie – jeden z niewielu moich projektów, w którym nie było stron w postępowaniu.

 

Ale załóżmy, że mamy taką korzystną sytuację – oddziaływania nie stwierdzono. I załóżmy, że urząd też go nie stwierdzi. Jest dobrze 🙂 Czy planujesz w swoim domu instalację gazową? Pewnie tak. No to na instalację gazową potrzebujesz pozwolenie na budowę. A więc poza zgłoszeniem budowy domu musisz też osobno złożyć projekt instalacji gazowej do pozwolenia na budowę. Niestety te dwie procedury nie mogą toczyć się równolegle, ponieważ najpierw musisz skutecznie zgłosić dom. Czyli po 30 dniach uzyskać w urzędzie zaświadczenie o nie wniesieniu sprzeciwu. Potem możesz złożyć projekt instalacji gazowej do pozwolenia na budowę. Razem potrwa to co najmniej 3 miesiące. Nie tylko instalacji gazowej nie możesz zgłosić razem z domem – podobnie będzie z instalacją wentylacji mechanicznej, a coraz więcej domów jednorodzinnych jest w nią wyposażonych.

Zatem jasne jest, że jeśli w projekcie znajduje się instalacja gazowa lub wentylacji mechanicznej, od razu należy składać dokumentację projektową do pozwolenia na budowę – będzie to najszybsza ścieżka, stara i sprawdzona.

Wróćmy jeszcze do sytuacji, gdy nie mamy oddziaływania, instalacji gazowej ani wentylacji mechanicznej, czyli możliwa jest procedura zgłoszenia budowy domu jednorodzinnego. Składamy projekt w urzędzie i odliczamy 30 dni do wbicia łopaty w ziemię. Cieszymy się 🙂 Ale po 20 dniach od złożenia papierów w urzędzie, przychodzi pismo, że mamy uzupełnić jakąś informację. Uzupełniamy od razu, zaraz przecież ekipa wchodzi na budowę, ale… urząd zaczyna od nowa liczyć magiczne 30 dni. Tak, od dnia uzupełnienia braków znowu liczymy 30 dni. Potem urząd ogłasza w BIP, że nie wniósł sprzeciwu do zgłoszenia. Tak, teraz możemy już rozpocząć budowę.

Nie jest to, wbrew głośnym zapowiedziom, szybsza droga. Nie jest też specjalnie łatwiejsza – uzgodnień i papierów trzeba przygotować dokładnie tyle samo, a nawet więcej – projektant musi zrobić analizę oddziaływania inwestycji, co do tej pory było w po stronie urzędu. Projekt architektoniczny jest równie opasły, jak przy pozwoleniu na budowę i również musimy złożyć go w 4 egzemplarzach.

Chciałabym jeszcze zwrócić Waszą uwagę na wspomniane na początku warunki techniczne przyłączenia budynku do sieci – chodzi m.in. o wodociąg, kanalizację sanitarną, energię elektryczną, gaz. Dotychczas powyższe pisma, wydawane przez zarządców sieci, były obowiązkowym elementem dokumentacji architektoniczno-budowanej, którą składało się do urzędu. Teraz nie musimy ich dołączać do projektu, co miało być ułatwieniem (nie musimy się o nie od razu starać, mniej zachodu). Tylko czy na pewno?

Wyobraźmy sobie, że zgłaszamy budowę domu, nie przejmując się na razie warunkami technicznymi przyłączenia do sieci. Zgłoszenie przyjęte, sprzeciwu brak, wpuszczamy ekipę wykonawczą. Zaczynamy ogarniać przyłącza, składamy wnioski do zarządców sieci, czekamy na informację. A jeśli okaże się wtedy, że nie możemy podłączyć naszego budynku do sieci np. wodociągowej? Albo w pobliżu nie ma czynnej nitki gazociągu? Albo nie da się wpiąć do kanalizacji bez jej kosztownej rozbudowy?

Dom nie może funkcjonować bez wody, kanalizacji i energii elektrycznej. To są podstawowe potrzeby, które należy zaspokoić i warto wcześniej wiedzieć, czy na pewno nie będzie żadnych przeszkód, żeby podłączyć budynek do tychże. A jeśli będzie konieczny plan B (zbiornik na gaz płynny, przydomowa oczyszczalnia, kotłownia na inne paliwo niż zakładaliśmy), to mamy czas i możliwość rozwiązać problem. Dlatego warto uzyskać warunki techniczne przyłączenia mediów od razu, na etapie projektu domu, aby uniknąć niespodzianek w późniejszym etapie, gdy zmiany bywają kosztowne, a czasem już niemożliwe.

Podsumowując krótką analizę zmian w Prawie Budowlanym w zakresie budowy domu jednorodzinnego, przychodzi mi do głowy tylko zdanie mojego kolegi po fachu: miało być dobrze, wyszło jak zwykle. Zgłoszenia budowy domów zostawmy w spokoju, szkoda naszego czasu. Pozwolenie na budowę, stare, poczciwe i w jakimś stopniu przewidywalne, to przy nim bułka z masłem 🙂 I takich miłych procedur Państwu i sobie życzę 🙂

skomentuj | 6 komentarzy

PENSJONAT HORB – W KOŃCU SIĘ DOCZEKAŁAM!29 lipca 2015

To była długa nieobecność na blogu, nie da się ukryć. Generalnie dzieje się bardzo dużo i w dodatku dobrego 🙂 Na teraz niech wystarczy Wam wiadomość, że praca pochłonęła mnie totalnie, do tego stopnia, że… No właśnie, o tym następnym razem, obiecuję 🙂

Tymczasem wracam do bloga i do prezentowania Wam kulis moich architektonicznych zajęć. Rozpocznę od przedstawienia Wam mojej wyjątkowej realizacji. Mowa o pensjonacie Horb w Bieszczadach. Już kiedyś Wam o nim pisałam (Bieszczady, Bieszczady albo A tymczasem w prasie…), ale jakiś czas temu sama odwiedziłam Horb! Okazją był majowy weekend tego roku, kiedy razem z przyległościami pojechaliśmy w końcu w Bieszczady. O innej niż Horb miejscówce, nie ma nawet mowy 🙂

Spotkanie oko w oko z realizacją własnego projektu zawsze jest dla mnie emocjonujące. Towarzyszy temu sporo ekscytacji, ale też oczekiwań i obaw (czy wyszło dokładnie tak, jak chciałam?). Tu było podobnie, tym bardziej, że mnie i Horb dzielą blisko 4 godziny podróży samochodem, a więc na tyle duża odległość, że na budowę nie zaglądałam tak, jak zaglądam na wszystkie pobliskie moje realizacje. Z Horbem jest za to inna sprawa – nie tylko mogłam go zobaczyć, ale mogłam w nim pomieszkać 😀 To jest dopiero okazja do sprawdzenia, jak to wszystko działa!

Widok, który znałam dotąd ze zdjęć, stał się więc w końcu jawą – oto i Horb, pensjonat w sercu Bieszczad, gdzie cisza i lisy, i zające, i dzika przyroda jest na wyciągnięcie ręki. A jak spojrzysz na wschód, to zobaczysz Połoniny…

Droga do pensjonatu jest bajkowa – ubita, z koleinami, w zimie zasypana śniegiem, tak, że tylko wystające, specjalne patyki wyznaczają trasę. Tutaj deszczowy dzień – jeden, jaki się zdarzył podczas majówki. Z gór paruje woda, chmury usiadły na szczytach. Prawda, że pięknie?

B5_

Tak prezentuje się pensjonat z bliska. Ściany ozdobione bojkowskimi wzorami, dwie bryły, rozdzielone niskim łącznikiem, skala budynku wzbudzająca poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Fajnie 🙂

B1_

B2_

No to wybiegłam od razu na wielki ogród!

A1_

A2_

A widoki są zapierające dech w piersiach 🙂 Tu Połoniny schowały się w chmurach.

W5_

A tu już są w całej okazałości:) Na zdjęciu poniżej widać kilka hamaków – można się wygodnie ułożyć i kontemplować to cudowne miejsce w rytm niespiesznego kołysania. Czego chcieć więcej, gdy przyjeżdża się z miejskiego armagedonu pracy, załatwień, obowiązków, tysiąca maili i telefonów? Tu jest coś takiego, czego nie doświadcza się na co dzień. Tu jest cisza. Naprawdę. Tu po raz pierwszy od lat usłyszałam ciszę. Co za wspaniałe uczucie, zapewniam Was – bezcenne 🙂

W2_

A3_

Rzut oka na pensjonat od południowej strony. Na wyniesieniu, na garbie (horbie) jest okazały. A tak naprawdę bardzo przytulny 🙂

B4_

B3_

Wieczorem, po deszczowym dniu, pogoda zaczęła się poprawiać. Ale w jaki sposób się poprawiała – sami zobaczcie:)

W7_

W1_

A rankiem przywitały nas takie bajkowe mgły. I znikały tak szybko, że trudno było nadążyć z fotografowaniem 🙂

W6_

Wchodzimy do środka?

Na początek recepcja i niezwykła rzeźba „Babcie” – jedna nie widzi, druga nie słyszy, trzecia nie mówi. Co za motto pobytu w Bieszczadach! 🙂

S1_

Potem jadalnia – serce pensjonatu, gdzie goście mogą zjeść śniadanie. A gospodarzem jest najsympatyczniejszy kucharz ever, który serwuje doskonałe śniadania. W zasadzie dla samych śniadań, mogłabym spędzić tam resztę życia 🙂

S4_

Ja wiem, że to miało być o architekturze, ale ujęły mnie kieszonki na sztućce. Nawet tu jest wyszyte logo 😉 W otchłani mojego komputera zapodziało się gdzieś zdjęcie śniadania w Horbie, nad czym boleję, bo było co pokazywać 🙂 Mój mąż się ucieszy za to, bo nie znosi, gdy robię zdjęcia posiłkom. Nie mam pojęcia, o co mu chodzi, słowo daję.

S5_

Świetne jest to, że w tym pensjonacie wszystko jest dopracowane i przemyślane. Na takie rzeczy też zwraca się uwagę, czyż nie? Jeśli w pokoju mam piękny, ceramiczny czajnik i porcelanowe kubki, to jestem zachwycona. Że właściciel o tym pomyślał. Że nie kupił po prostu nietłukących szklanek, tylko nabył, specjalnie dla swoich gości, eleganckie kubki. Że torebki z herbatą są w stylowym, drewnianym pudełku. Że w oknach wiszą fajne zasłony, a pościel jest wygodna i przyjemna. Ot tak, życie składa się z detali 🙂 I niezwykle miło jest, gdy na wyjeździe weekendowym, jest się tak zadbanym 🙂

Na dowód kilka zdjęć 🙂 Właśnie przyjechaliśmy, a nasz pokój jest świetny. I nie tylko nasz, wszystkie są takie 🙂 Drewniana, charakterna podłoga, drewniane, solidne meble. Opiewany już przeze mnie zestaw herbaciany i wygodne łóżka 😉 Przytulnie, miło, komfortowo.

S2_

Szerokie korytarze, piękne drzwi, jasno, przestrzennie.

S3_

Na ścianach korytarzy klasyka polskiego plakatu – oczywiście w tematyce bieszczadzkiej 🙂

S6_

A tutaj cała seria zdjęć, gdzie chciałam pokazać, jak okna w pensjonacie kadrują przepiękne bieszczadzkie widoki. Te okna to są obrazy. Kto nie chciałby mieć takich na ścianie, co nie?

O5_

O4_

O1_

O3_

okno

A tak wygląda teren poniżej pensjonatu. Wiosna dopiero się budzi. Jest wspaniale 🙂

W4_

Przed samym wyjazdem do domu, zerknęłam jeszcze do księgi pamiątkowej i zobaczyłam, jak bardzo goście Horbu dobrze się tu bawili i wypoczywali. Wpisów jest mnóstwo i wszystkie bardzo pozytywne. Przyznam, że mam wielką satysfakcję, że razem z moją przyjaciółką-architektką, Joasią Ozorowską, przyczyniłyśmy się do powstania tego miejsca 🙂

Jeśli więc kiedykolwiek zapragnęlibyście spokoju, ciszy, odpoczynku, to pojedźcie właśnie tam, do Strzebowisk. Nie będziecie żałować 🙂

skomentuj | 6 komentarzy

GARAŻ DLA STRAŻY POŻARNEJ – CZ. 230 października 2014

W ostatnią sobotę, na zaproszenie przesympatycznych strażaków z OSP w Woli Batorskiej, miałam przyjemność uczestniczyć w uroczystym przekazaniu rozbudowanego garażu dla wozów strażackich. A znalazłam się tam, gdyż zaprojektowałam rozbudowę tego obiektu 🙂

Sam proces projektowania był przebiegał wzorowo – konkretne potrzebny, konkretny projekt, a do tego świetna współpraca zarówno z Inwestorem, czyli Gminą Niepołomice, jak i z użytkownikami, czyli strażakami 🙂 Budowa to z kolei niezwykle sprawne działanie wykonawcy, który w naprawdę krótkim terminie zrealizował projekt.

Obiekt, który projektowałam to dodatkowy garaż na dwa samochody strażackie oraz zaplecze sanitarno-magazynowe i techniczne. Wszystko po to, by wozy miały gdzie mieszkać, a strażacy mieli gdzie pracować i ogarniać sprzęt. W nowej części znalazły się sanitariaty, magazyn, pralnia i kotłownia. Mam nadzieję, że będą dobrze służyć strażakom, których oddanie swojej misji jest ogromne.

Miałam okazję zobaczyć, jak fantastycznie zorganizowali całą uroczystość i jak bardzo praca ratowników jest dla nich ważna.

A tymczasem kilka zdjęć z bardzo wyjątkowego dnia dla OSP w Woli Batorskiej (i dla mnie!). Na uroczystości zgromadzili się bardzo ważni goście, m.in. Burmistrz Miasta i Gminy Niepołomice, dyrektor Departamentu Prawa i Bezpieczeństwa Pozamilitarnego, Wicemarszałek Województwa Małopolskiego, Komendant Powiatowy PSP w Wieliczce. Towarzyszyli im strażacy z ochotniczych straży pożarnych całego powiatu wielickiego, orkiestra dęta oraz mieszkańcy Woli Batorskiej.

Biały budynek garażu z czerwonymi bramami wjazdowymi na tle błękitnego nieba bardzo fajnie się prezentuje 🙂 Po lewej stronie „stara” część, w środku część dobudowana (to ta z otwartą bramą wjazdową).

1

A tutaj część zaplecza, wyróżniona szarym kolorem ścian i inną formą dachu.

3

Moment przekazania kluczy do nowej remizy. Burmistrz wręcza je prezesowi OSP, a paparazzi fotografują 😉

6

Poza budynkiem straży pożarnej, strażacy dostali też wyjątkowy prezent, a mianowicie nowy wóz strażacki, o którego starania czynili. I ta zabawka zdecydowanie wybijała się na plan pierwszy. Zresztą o odpowiednią ekspozycję zadbali gospodarze: samochód ustawili jednym kołem na belkach, a spod niego, ku uciesze publiczności, produkowali sceniczny dym – pełen odjazd 🙂

2

Nowy samochód został ochrzczony niczym statek – na podjeździe szkło z rozbitej butelki szampana 🙂

5

Samochód ochrzczony odjechał na paradę, a tutaj widoczny garaż – stara i nowa część.

7

Niech Was nie zmyli to piękne słońce i cudne niebo – zimno było jak diabli 😉 Po zakończeniu części oficjalnej, wszyscy popędzili do remizy, gdzie gospodarze przygotowali poczęstunek, niemal jak na weselu 🙂 Ale że weselić się jest z czego, to w pełni zasłużona nagroda za wysiłek, jaki włożyli w całą inwestycję.

8

Znowu samochód, ale po prostu trudno mu się oprzeć 🙂 Przegląd zawartości wewnętrznej przeprowadzony!

9

Takie zabytkowe cudo też przyjechało i brało udział w uroczystej paradzie. Widok rozczulający 🙂

10

Jako sprawca projektu, ta, która obmyśliła jak to ma wyglądać i funkcjonować, serdecznie życzę jednostce OSP w Woli Batorskiej miłego urzędowania w nowym budynku 🙂

skomentuj | 6 komentarzy

NADBUDOWA DOMU – CZ. 129 września 2014

Kilka dni temu odwiedziłam kolejną moją budowę. Tym razem zrobiłam projekt nadbudowy domu jednorodzinnego. To ten słynny, który dostał pozwolenie na budowę bez żadnych braków w urzędzie. Ktoś, kto już przerabiał jakąkolwiek inwestycję z pozwoleniem na budowę, wie, że to się właściwie nie zdarza 😉

Pierwszym sukcesem była więc wzorcowa procedura administracyjna, a kolejne ważne wydarzenia rozgrywają się już na placu budowy 🙂

Zacznę chyba od porównania zdjęć, które najwięcej powie Wam (przynajmniej na tym etapie), co się zmieni. Do tej pory Inwestorzy mieszkali w domu parterowym z podpiwniczeniem (zdjęcie po lewej). Potrzeby rodziny z czasem wzrosły i idealnym wyjściem było zaprojektowanie nadbudowy jeszcze jednej kondygnacji. Dzięki temu udało się uzyskać niezależne, komfortowe mieszkanie z osobnym wejściem. Zaprojektowałam również zmianę dachu z tzw. szwedzkiego na dwuspadowy. Ściana szczytowa z dużym przeszkleniem zwrócona jest na południe.

Zobaczcie jak było kiedyś i jak jest teraz, w trakcie prac budowlanych:

1

A teraz idziemy na poddasze 🙂

Od strony południowej zaprojektowałam salon połączony z kuchnią. Ta 40 metrowa przestrzeń doświetlona będzie przez duże okno, skierowane na południe. Dzięki niemu będzie tu nie tylko dużo słońca, będzie też widok na góry! W pochmurny dzień, jak ten, gdy robiłam zdjęcia, widać panoramę Beskidu Wyspowego, Żywieckiego, Sądeckiego. Ale przy dobrej pogodzie widać stąd nawet ośnieżone szczyty Tatr 🙂 Czy to nie wymarzony widok do porannej kawy, wypijanej niespiesznie na balkonie? 🙂

Najbardziej czekam chyba na wykończenie tego pomieszczenia, ponieważ planujemy odsłonić więźbę dachową. Nie będzie tu w ogóle sufitu 🙂 Będzie za to przestrzeń aż do kalenicy, duża, jasna, poprzecinana drewnianą konstrukcją dachu. Z ogromnym potencjałem do wykorzystania przy aranżacji wnętrz 🙂

3

Mała zapowiedź przyszłym widoków z okna i balkonu:

4

Na zdjęciu poniżej widzimy drugą część poddasza. Ogromna przestrzeń pod nowym dachem dała świetną okazję do zaprojektowania antresoli – ma pełną wysokość i daje mnóstwo możliwości wykorzystania: od pokoju gościnnego, przez gabinet, sypialnię, garderobę, po pokój zabaw dla dzieci 🙂

2

Prace idą w bardzo szybkim tempie, więc przed zimą na pewno dam Wam znać, co słychać u moich Inwestorów.

P.S.

Miło, naprawdę miło jest zobaczyć swoje nazwisko na tablicy informacyjnej na budowie 🙂

5

c.d.n.

skomentuj | 6 komentarzy

GARAŻ DLA STRAŻY POŻARNEJ- CZ.19 września 2014

W ostatnim czasie opracowałam projekt rozbudowy garażu dla straży pożarnej. W uroczej miejscowości Wola Batorska, znajdującej się na Szlaku Bocianich Gniazd (to tam właśnie, jak mierzyłam budynek, to jeden z bocianów cały czas klekotał 🙂 ), znajduje się garaż i remiza Ochotniczej Straży Pożarnej. Nawet w logo straży jest bocian! Jednostka sukcesywnie się rozwija, przybywa samochodów strażackich i garaż, którego dotychczas OSP używała stał się za mały. Należało powiększyć go o kolejne dwa miejsca dla wozów oraz zaplecze sanitarno-magazynowe.

Muszę przyznać, że współpraca z Inwestorem oraz Urzędami była naprawdę miła. Budowa ruszyła niedawno, a że terminy gonią, to prace idą naprawdę szybkim tempem. Wczoraj pojechałam do Woli Batorskiej, żeby zobaczyć, jak to wszystko wygląda. No i jest bardzo ok 🙂 Stara część to ta biała, a nowa dobudowuje się z lewej strony. Finalnie obydwie części garażu będą wykończone tynkiem, tak, że nie będzie widać, że powstały w innym czasie. Garaż zmieści 4 wozy strażackie oraz magazyn, kotłownię i pralnię. Dodatkowo strażacy będą mieć do dyspozycji łazienkę z natryskami.

W tej chwili wygląda to tak:

2

1

Widok z wnętrza garażu.

3

Postanowiłam pokonać lęk wysokości i wyjść na dach 🙂

5

4

Niebawem pojawi się pokrycie dachowe z blachy, na budowę wejdą instalatorzy, a potem tynki, wykończenie i… gotowe 🙂

Na pewno Wam o tym napiszę!

skomentuj | 6 komentarzy

FORUM DESIGNU8 września 2014

Tydzień temu w Krakowie hucznie otwarto Forum Designu. Co to w ogóle jest? Sklep – showroom, gdzie można obejrzeć i kupić produkty wnętrzarskie polskich projektantów. W skrócie można w ten sposób to opisać. Wybór miejsca nie jest przypadkowy. Działa tam już Forum Mody, działa jedna z najbardziej znanych knajp na krakowskiej mapie, czyli Forum Przestrzenie i kilka innych działalności. Hotel Forum, który w swoich czeluściach mieści te rzeczy, ma jeszcze sporo miejsca na inne aktywności, które można tam uruchomić. Hotel, który niegdyś był najnowocześniejszym obiektem w Krakowie,  a nowoczesne rozwiązania techniczne stały się tematem jednego z odcinków słynnego programu „Laboratorium”*. Budynek, który od wielu już lat stoi pusty i smutny nad brzegiem Wisły, ma ostatnią chyba szansę ożywić się i zapełnić choć częściowo ludźmi. I bardzo dobrze 🙂

Wracając do Forum Designu, to wybrałam się na otwarcie, bo bardzo chciałam zobaczyć, jak całość została zorganizowana. Informacja, że przestrzeń ekspozycyjna będzie zorganizowana w pomieszczeniach starej kuchni hotelowej, tylko podsyciła moją ciekawość 😉 I rzeczywiście showroom to całkiem duże pomieszczenie, podzielone niskimi ściankami, wyłożonymi białymi płytkami ceramicznymi. Lubię takie zestawienia: stare ściany, takie z charakterem, które pamiętają odległe lata kontra bardzo nowoczesne formy. Mocne kolory niektórych przedmiotów dodatkowo podkreślały ten efekt.

Jak zawsze mam kilka zdjęć z otwarcia. W Forum Designu znajdziecie przede wszystkim dekoracje. Mniej jest większych elementów wyposażenia, jak stoły, krzesła, meble. Bardziej będą to te dodatki, które nadadzą Waszym wnętrzom charakteru, takie, które będą „kropką nad i”, które najwięcej powiedzą o Waszych upodobaniach designerskich.

Liczę na to, że z czasem showroom wypełni się jeszcze bardziej, może przybędzie też trochę tych większych gabarytów. Zobaczymy 🙂 Na pewno będę obserwować to miejsce 🙂

A teraz trochę zdjęć, pewnie chcecie zobaczyć, o co tu chodzi 🙂

Na początek coś dla fanów amarantowego różu!

1

I coś dla tych żółtych 🙂 Na moje oko fotel mieści ze dwie osoby.

8

Palety wciąż na topie, tutaj nieco zmalowane. Na drugim planie lampa z drewna i inne drewniane gadżety.

12

Jeden z kącików, który najbardziej mi się spodobał – fotel z drewnianym stolikiem tworzą wyjątkowo zgrany duet 🙂

6

Jeszcze więcej drewnianych stołków i stolików! Kiedyś już Wam o nich pisałam, przy okazji konferencji Design w Muzeum Armii Krajowej. Stołki robią furorę, ale w pełni na to zasługują – są po prostu śliczne!

9

Ekspozycja jednego ze sklepów internetowych. Forum Designu to dobre miejsce, żeby na żywo zobaczyć przedmioty, które wyszukaliśmy na stronach internetowych.

2

To zdecydowanie czas szklanych lamp. Jak nie żarówki Edisona (które uwielbiam!) to wszelkiego rodzaju szklane oprawy i kable, kable, kable 🙂

7

Znalazłam też niespotykane torebki 🙂 Filc w połączeniu z drewnianymi uchwytami prezentuje się świetnie 🙂 Są dość długie i jak jedną wzięłam do rąk, to sięgała niemal ziemi. Ale ja mam niewiele ponad 1,5 m wzrostu 😉 Wyższe dziewczyny będą pasować do tych torebek 😉

10

Za to wypatrzyłam poduszkę idealną dla mnie 🙂

11

A tutaj pościel z nadrukiem słomiastym! Cudo!

5

Ale jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Nie inaczej jest tutaj. Ze słomy pościelowej wyglądają gdzieniegdzie takie sympatyczne myszki 🙂

4

A oto i Wasza fotoreporterka 🙂 Architektoniczny czarny kolor ubrania obowiązkowy 😉

3

skomentuj | 6 komentarzy
blog

Wpisy:

Strona 1 z 3123