Joanna Kłusak | architekt Kraków

W poprzednim poście opisałam Wam świetny Israel Plads, a teraz mój ulubiony projekt przestrzeni publicznej w Kopenhadze, który został opracowany przez znane duńskie biuro architektoniczne BIG we współpracy z Superflex i Topotek 1. To Superkilen, czyli „Super Klin” – przestrzeń w dzielnicy Nørrebro, zajmująca ok. 1,5 km długości, na którą składają się trzy różne, łączące się ze sobą place-przestrzenie. Nørrebro to dzielnica, gdzie zamieszkuje najwięcej imigrantów. Remedium na społeczne problemy, które się tu pojawiały, miała być m.in. wspólna przestrzeń, która przyczyniłaby się do integracji społeczności, a także miała być obszarem, na którym każdy znajdzie miejsce dla siebie, będzie czuł się swobodnie i bezpiecznie. W sąsiadującej hali Nørrebrohal odbywają się różne zajęcia kulturalne i sportowe. Superkilen to kontynuacja i uzupełnienie tej funkcji. Jak wyszło? Poniżej zdjęcie z lotu ptaka świeżej realizacji jednej z trzech części Superkilen – Czerwonego Placu. To plac, który mnie zawsze zachwycał i bardzo ucieszyłam się, gdy mogłam go w zeszłym roku obejrzeć z bliska, po 5 latach od otwarcia.

Śmiałe założenie w intensywnych 😉 kolorach, o świetnej geometrycznej kompozycji, które łączy elementy małej architektury zaczerpnięte z 60 różnych kultur, bo tyle zamieszkuje kopenhaskie Nørrebro. Czapki z głów dla wielkiego szacunku, okazanego tym projektem wszystkim, którzy tworzą społeczeństwo.

2871-18777

A poniżej moje zdjęcia z lipcowego popołudnia spędzonego w Superkilen. Na początek Czerwony Plac.  Nawierzchnia jeszcze pełna kolorów, choć już nie tak intensywnych, jak na początku. Oczarowało mnie oświetlenie ścieżki rowerowej, która biegnie przez całe założenie. To te wiszące na linkach czarne cylindry.

1024_DSC_0194

Przed nami cala galeria gadżetów z różnych części świata: kosze z Liverpoolu, ławki z banku ze Szwajcarii, wspinaczka z Dehli, ławka z banku w Salvadorze, huśtawka z Bagdadu, czy system nagłośnieniowy z Jamajki (to te niewysokie słupki w rastafariańskich kolorach).

1024_DSC_0197

Tu akcent z Ukrainy – zjeżdżalnia słoń z terenu skażonego po wybuchu w Czarnobylu.

1024_DSC_0190

Ławki z Bagdadu, które są oblegane przez mieszkańców – pewnie dlatego, że są jednocześnie huśtawkami.

1024_DSC_0198 1024_DSC_0204

Deskorolkarze mają to swój poligon, jak widać użytkowany na okrągło 🙂 Grafficiarze resztą też.

1024_DSC_0208 1024_DSC_0201

W tle lokalny „dom kultury”.

1024_DSC_0199

1024_DSC_0188

1024_DSC_0213 1024_DSC_0212

Jest i siłownia na świeżym powietrzu…

1024_DSC_0216

… z ringiem bokserskim!

1024_DSC_0192

Symbole zaczerpnięte z Chin i Rosji.

1024_DSC_0210

A osią założenie jest naturalnie ścieżka rowerowa, którą dojedziemy do drugiej części Superkilen…

1024_DSC_0189

…nazwanej Black Market – Czarny Market. To plac niemal w całości wyasfaltowany, pokryty liniami układającymi się w piękne wzory, opływającymi „umeblowanie” placu. Kolejne miejsce spotkań, plotek, zabaw dzieci, wspólnych gier w szachy, a nawet grillowania.

1024_DSC_0168

Parkujemy więc rowery (bo rzecz jasna na nich przemierzamy Kopenhagę). Stacjonarna pompka uratuje niejedno koło 🙂 Idziemy na Czarny Market!

1024_DSC_0165

Linie przypominające warstwice oplatają Black Market. Tutaj nawet wokół drzew jest nawierzchnia z tartanu.

1024_DSC_0166

Palmy z Chin zdobią Superkilen.

1024_DSC_0170

Centralnym punktem Black Market jest marokańska fontanna.

1024_DSC_0169 1024_DSC_0175

Czarna (wiadomo) betonowa rzeźba – ośmiornica z Japonii zachęca, by zwiedzić jej wnętrze i zjechać na jednej z licznych zjeżdżalni. Miejscowa dzieciarnia nie ustaje w tych trudach 🙂

1024_DSC_0176 1024_DSC_0174

Szereg stolików z planszami do gier zachęca do wspólnych rozgrywek.

1024_DSC_0167

A podwójne fotele do rozmów tylko we dwoje. Betonowe, ale wygodne! Kto chętny do poplotkowania?

1024_DSC_0184

Widok z górki.

1024_DSC_0182 1024_DSC_0180

Górka podzielona jest na dwie części równą linią, która oddziela nas od trzeciej części Superkilen, czyli zielonego terenu sportowego – Green Park.

1024_DSC_0179

1024_DSC_0178

Po drodze mijamy szkołę.

1024_DSC_0163

A tuż za nią rozciąga się raj dla tych, którzy nie mogą usiedzieć na miejscu. Gigantyczne urządzenia sportowe dają pole do popisu 😉 Pomiędzy urządzeniami sportowymi zlokalizowano wiele miejsc piknikowych, gdzie można spędzić czas ze znajomymi.

1024_DSC_0159

Boisko do hokeja i koszykówki jest zawsze zajęte 🙂

1024_DSC_0148

Absolutnym hitem są gigantyczne huśtawki! Wrażenia są nieziemskie 🙂 Wszyscy koniecznie sprawdziliśmy ich możliwości i trudno było nam się z nimi pożegnać, taka to frajda 😉

1024_DSC_0151 1024_DSC_0152 1024_DSC_0154

Czysta radość 🙂

1024_DSC_0157

Spędziliśmy tu całe popołudnie. Każdy z nas znalazł wiele aktywności, które mógłby tutaj popełnić. Od sportowych, przez rozrywkowe, po towarzyskie i kulturalne. Co ważne, pomimo nie najcieplejszego dnia w środku tygodnia, Superkilen było pełne ludzi. Czuliśmy się też bardzo swobodnie i komfortowo.

Moje pierwsze odczucie było mniej więcej takie: Czerwony Plac jest już trochę zniszczony, kolory przybladłe, to już nie takie wrażenie, jak tuż po otwarciu. Ale zaraz potem pojawiła się inna myśl: zaraz, zaraz, to oznacza, że ten plac jest UŻYWANY, że ludzie z niego KORZYSTAJĄ: rozjeżdżają go na deskorolkach, rowerach, przedeptują każdego dnia, umawiając się tu na spotkania ze znajomymi, biegają, ćwiczą, urządzają pikniki, bawią się. Przecież dokładnie o to chodziło 🙂

Wspaniała idea przekuta na doskonały projekt i zrealizowaną przestrzeń, która rzeczywiście służy ludziom. Warto wspomnieć, że projekt tworzyli nie tyko projektanci, ale i mieszkańcy, którzy przywieźli z różnych części świata różne symbole. Nawet z Gdańska przyjechała tu stara studzienka 🙂

To ważny głos, który mówi, że różnorodność jest fantastyczna i że, nawet jeśli pochodzimy w różnych kultur, razem możemy żyć, uczyć się od siebie, wspierać się i tworzyć dobre miejsca na Ziemi. Uniwersalny język tej kopenhaskiej przestrzeni urbanistycznej łączy kilkadziesiąt narodowości i każda z nich go rozumie. Kwintesencją jest ten monument, który stoi u progu Parku Superkilen. Przesłanie, wykute w wielu językach, zwyczajnie wzrusza: We want to live together – Chcemy żyć razem.

1024_DSC_0229

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

W ubiegłym roku wraz z moimi chłopakami spędziłam kilka dni w Kopenhadze. To miasto odwiedziłam już po raz trzeci i za każdym razem wpadam w zachwyt nad świetnie pracującą machiną, jaką jest skandynawskie społeczeństwo. Codzienna praca na rzecz wspólnego dobra, długoterminowe rozwiązania, służące społecznościom lokalnym i nie tylko, są znakiem rozpoznawczym Danii, Szwecji, czy Norwegii.

Jeden z wielu obszarów, z których warto czerpać pełnymi garściami, to przestrzeń publiczna w Kopenhadze. Podczas moich kilku pobytów tutaj obserwowałam świetne rozwiązania tej części tkanki miejskiej, u nas wciąż traktowanej po macoszemu. Wierzę, że niedługo w naszym kraju również zaczniemy tak planować wspólne przestrzenie, integrujące mieszkańców. Krakowskim skowronkiem zmian jest Projekt Superścieżka (konsultowany przez kopenhaskiego guru od przestrzeni miejskiej Jana Gehla), który właśnie wszedł w fazę realizacji.

A teraz Kopenhaga!

Israel Plads, na którym spędziliśmy trochę czasu, znajduje się pomiędzy pięknym parkiem a centrum miastem – jest łącznikiem pomiędzy dwoma przestrzeniami. Elementy, które spinają te dwa różne przecież światy to drzewa, pojawiające się na placu oraz woda, płynąca ze strumienia-fontanny, wbijającym się klinem na placu i wpływająca na teren parku. Bardzo podoba mi się to przejście: drzewa „wychodzą” z parku na plac, woda z placu zasila staw w parku 🙂 Drzewa wcinają się w plac, co podkreśla nieregularna jego krawędź.

israel square

A jak przyjrzymy się z bliska, to jest jeszcze lepiej: plac Israel to naprawdę miejsce dla ludzi – oferuje mnóstwo przestrzeni, gdzie można usiąść, odpocząć, porozmawiać, spotkać się ze znajomymi, a także daje wiele możliwości ruchu na świeżym powietrzu: jest boisko do koszykówki, piłki nożnej i piłki ręcznej w jednym, miejsce dla rolkarzy i skate’owców, albo rowerowych freaków 🙂 koło w lewej części placu jest zjazdem do garażu podziemnego. Prawdę mówiąc zwróciłam na to uwagę już wychodząc z placu, tak jest nieuciążliwy.

Tutaj monumentalne schody, które służą jako miejsce spotkań, wygrzewania się w słońcu, a także… wyrażania politycznych poglądów 😉 U podnóża schodów wspomniana już fontanna, z której woda strumieniem wpływa do parku. Nad „korytem rzeki”znajdują się metalowe koła i betonowe platformy – idealne do pokonywania susami, dzieci Wam powiedzą. Naszego młodszego synka wyciągaliśmy w każdym razie z tego strumienia 🙂

1024_DSC_0112

1024_DSC_0113

1024_DSC_0114

Mamy więc młodych rolkarzy, ćwiczących swe umiejętności na sprytnie rozwiązanym otoczeniu boiska. Miękki tartan zamortyzuje ewentualne upadki 🙂 To zresztą nie tylko tor przeszkód, to również widownia wokół boiska, z której można kibicować zawodnikom.

1024_DSC_0134 1024_DSC_0135

Boisko 3 w jednym, albo i nawet lepiej, to pomysł genialny w swej prostocie. Pomimo chłodnego dnia nie zabrakło amatorów koszykówki. 1024_DSC_0323

Betonowy krater wkomponowany w plac, po którym śmiga rowerzysta.

1024_DSC_0324

Na takiej ławeczce z kolei grupka Duńczyków urządziła sobie w sobotnie przedpołudnie regularne męskie spotkanie towarzyskie. Lodówka turystyczna kryła wiadome napoje, a panowie zdecydowanie dobrze się bawili. Spożycie alkoholu w miejscu publicznym nie jest tu zabronione, o ile przy okazji nie dochodzi do zakłócenia porządku.

1024_DSC_0131

Okrągła barierka zabezpiecza zjazd do garażu podziemnego. Jest to niemal niezauważalna ingerencja pojazdów w przestrzeń placu. Obok zjazdu zamontowane są urządzenia, na których można poćwiczyć zręczność i równowagę.

1024_DSC_0330 1024_DSC_0129

W sąsiedztwie znajduje się mały plac handlowy z produktami bio i eko 🙂 Kaktusy skradły moje serce 🙂

1024_DSC_0139 1024_DSC_0138

Budki streetfoodowe oczywiście zaprojektowane, nie ma tu nic przypadkowego 🙂 Poza budkami jest też hala ze stoiskami, gdzie można zaopatrzyć się we wszelakie zdrowe i eko produkty, począwszy od jedzenia na kosmetykach kończąc.

1024_DSC_0142

Z ciekawostek: Israel Plads został zaprojektowany jako „latający dywan” – jego konstrukcja z płyt granitowych uniesiona jest nad powierzchnią terenu.

To miejsce, które świetnie funkcjonuje w miejskiej przestrzeni od 3 lat, bo wtedy została zakończona realizacja zwycięskiego projektu rewitalizacji placu, opracowanego przez architektów z COBE.