Joanna Kłusak | architekt Kraków

Drodzy,
1 października 2013 r. wystartowała marka Joanna Kłusak | Architekt. Obchodzimy już 2 urodziny i jest to świetna okazja, by trochę o nas opowiedzieć.

1024_TORT

Dwa lata temu rozpoczęła się moja przygoda z samodzielną pracą architekta. Była to najlepsza rzecz, jaką mogłam zrobić w swojej zawodowej karierze. Nic nie może równać się z doświadczeniem, które zdobywa się działając jako specjalista w swojej dziedzinie oraz szef, handlowiec, ekspert, menedżer, asystentka, personel sprzątający i kierowca w jednym 🙂 Wszystko wskazuje na to, że poszło mi to całkiem dobrze. Po dwóch latach z domowego biura przeniosłam się do własnej, pięknej pracowni! Po roku dołączyły do mnie dwie fantastyczne dziewczyny – Ewa Jasińska i Agnieszka Marcinkowska. Najwyższa pora, żeby je przedstawić 🙂

1024_TEAM__________________

Ewa rozwija tu swoje doświadczenie, które zdobyła w innych pracowniach projektowych w Polsce i w Australii. Dla Agnieszki jest to pierwszy kontakt z pracą architekta, za miesiąc będzie bronić pracę dyplomową na Wydziale Architektury.

Jedną z pierwszych infografik, jakie Wam przedstawiałam, to Joanna Kłusak Architekt w liczbach 🙂 Po dwóch latach możemy dodać kolejne projekty, które w tym czasie powstały w pracowni. Sami zobaczcie:

JKA W LICZBACH_1024

W ciągu tego czasu nasza praca została nagrodzona kolejnymi świetnymi referencjami od wielu zadowolonych Klientów. Zaufało nam m.in. Allegro, Gmina Niepołomice oraz wielu prywatnych inwestorów, którzy powierzyli nam projekty swoich domów, mieszkań i innych zamierzeń inwestycyjnych.

A jak to wygląda na co dzień? Wystarczy popatrzeć na zdjęcia, które dla Was z tej okazji wybrałam 🙂

Pracownia, którą teraz zajmujemy to 45 m2 poddasza 🙂 Niegdyś było mieszkaniem, a po remoncie, który został przeprowadzony, zyskało zupełnie nowe oblicze. Trochę wyburzeń, przestawiania ścian, gipsowania, malowania i tapetowania i oto jest: bardzo wygodna pracownia, która ochrzczona została przez naszą ekipę budowlaną „gołębnikiem” – nie wiem, czy ze względu na położenie, czy na zawartość 😉 W każdym razie z tego miejsca pozdrawiamy gorąco naszych Panów budowlańców! 🙂

Poniżej (zawsze efektowne) zdjęcia pokazujące stan „przed” i „po” 🙂

Przedtem salon, teraz pokój biurowy! Jest nas 3, ale jakby trzeba było powiększyć zespół, jest jeszcze miejsce dla jednej osoby 🙂

1024_1.SALON_POKÓJ BIUROWY

Niegdyś sypialnia, dzisiaj sala konferencyjna:

1024_SALA KONFERENCYJNA

Kuchnia kiedyś i kuchnia teraz:

1024_KUCHNIA

Łazienka kiedyś i łazienka po kilku, drobnych zabiegach upiększających:

1024_ŁAZIENKA

Tak wyglądało to w trakcie prac – rąk do pomocy nie brakowało i każdy ma w tym swój udział 🙂

1024_REMONT___

Uwielbiamy metamorfozy wnętrz – Wy też prawda? To, co udało się zrobić z pracownią jest całkiem spektakularnym wyczynem 🙂 Po kilku miesiącach pracy w tym miejscu, muszę przyznać, że była to bardzo dobra decyzja. Pracuje nam się tutaj naprawdę dobrze.

Wiecie już, gdzie pracujemy. A teraz zobaczcie, jak wygląda nasza praca na co dzień.

Opracowanie projektu pewnie każdy z Was mniej więcej sobie wyobraża. Zasadniczo siedzimy wtedy z nosami w monitorach i rysujemy nasze „kreseczki”.

Pracujemy intensywnie i na każdym etapie dbamy o to, by projekty były na jak najwyższym poziomie.

1024_PRACA

Czasem rysunki przypominają np. transatlantyki 😉

1024_PRACA_2

Gotowy projekt trzeba wydrukować i „poskładać”, czyli rozłożyć na 4 lub więcej egzemplarzy, dołożyć wszelkie papiery formalno-prawne, uprawnienia, spisy treści i wiele innych ważnych składowych. Jakoś tak wychodzi, że te projekty zazwyczaj kończą na podłodze 🙂 Ale jak mają 377 stron to już naprawdę nie ma wyjścia 🙂

1024_PRACA_3

To dokumenty formalno-prawne do projektu:

1024_PRACA_4

A tu już zasadniczo poukładane 4 egzemplarze projektu budowlanego. Żółte karteczki to strony, na których podbiją i podpiszą się jeszcze projektanci:

1024_PRACA_5

Deadline oznacza najczęściej nocną zmianę, to już chyba wpisane w ten zawód 🙂 Pomocne bywają energetyczne wspomagacze, szczególnie, gdy w ogóle nie pija się kawy…

1024_PRACA_7

Na końcu trzeba projekt ponumerować. Czasem dopiero w Urzędzie – też dajemy radę 🙂

1024_PRACA_6

Rower parkuje na wielu krakowskich budowach 🙂 To przecież najlepszy w mieście środek transportu, prawda?

ROWER_

Zdarza się, choć rzadko, pracować w nietypowych warunkach. Na przykład kiedy młodszy syn szefowej wdrapie się na kolana. Ale przecież u Pani Agnieszki jest bardzo fajnie, np. są paluszki 🙂

1024_DIDI_2

Ta latorośl zwiedza czasem budowę 🙂 Nie muszę nawet mówić, że lubi budować wieże z klocków, a na ogródku stawia fundamenty pod ogrodzenie 😉

DIDI

A tak na co dzień… bywamy przyczyną większych i mniejszych demolek. Ściana w biurze to bułka z masłem. Szkoła podstawowa to było coś!

1024_DEMOLKI

Szkolimy się regularnie 🙂

1024_SZKOLENIE

Śledzimy nowości w świecie wnętrz i designu.

1024_VIRTUS

Na wszelkich targach designu, rzeczy ładnych i innych weekendowych eventach, stałym bywalcem i najlepszym towarzyszem jest starszy syn szefowej!

1024_WOJTUŚ

Nasza drukarka przemawia czasem po hiszpańsku!

1024_DRUKARKA ESP

Napisali też o nas w prasie – dwa artykuły w ogólnopolskich czasopismach (Gazeta Wyborcza i Murator) to naprawdę niezły wynik!

1024_PRASA_1

Było też kilka artykułów o pensjonacie w Bieszczadach.

ZW_1024

SZ_1024

PB_1024

Ale tak poza oficjalnymi sytuacjami… szpilki zamieniamy na trampki 🙂

1024_TRAMPKI

A w torebce architektki znaleźć można m.in. taśmę do mierzenia, a bywa, że i młotek 😉 Torba jest oczywiście torbą Lego!

1024_TOREBKA ARCHITEKTA

Dla naszych Klientów dobieramy tylko najlepsze kolory!

1024_WZORNIKI

Szperamy w miejskich archiwach, żeby dotrzeć do wszelkiej dokumentacji obiektów, nad którymi pracujemy.

1024_ARCHIWUM

Zwiedzamy budowy, bo fajnie jest zobaczyć proces inwestycyjny od drugiej strony (i przy okazji zrobić selfie z kierownikiem) 🙂

1024_TEAM_2_kombo_

Układamy podłogowe mozaiki – bardzo odprężające zajęcie, polecamy!

1024_MOZAIKA_1_

Świętujemy nasze uroczystości:) Tutaj wybitny home-made wegański tort czekoladowy!

1024_TORT

Praca architekta angażuje nierzadko wszystkie siły, ale znajdujemy też czas na odreagowanie i wygląda to mniej więcej tak:

1024_TEAM_1

Z okazji 2 urodzin życzymy więc sobie kolejnych projektowych wyzwań, niech poprzeczka nadal tkwi wysoko, bo w końcu o to chodzi, żeby wszystko, co się robi, robić z pasją, zaangażowaniem i wiarą w sens swoich działań 🙂 Satysfakcja nasza i naszych Klientów daje nam energię do dalszej pracy i oby tak przez kolejne lata! Wznosimy więc toast za zdrowie radosnego teamu Pracowni Architektonicznej Joanny Kłusak!

 

* Zdjęcia pochodzą z archiwum pracowni, a te, które ewidentnie wyglądają na profesjonalne, wykonała nasza zaprzyjaźniona fotografka Ania Kurnyta, która miała dość cierpliwości, by spędzić z nami kilka godzin próbując wśród naszych wygłupów zrobić zdjęcia portretowe i uchwycić w obiektywie naszą pracownię 🙂 <3

Wiosna przyniosła mi tyle różnych wyzwań, że ani się obejrzałam, a lato nastało 🙂 Nie wiem nawet kiedy minęły ostatnie miesiące, tyle się działo. Od starań o dotację dla firmy począwszy, przez kilka projektów, budowę, na kursie kosztorysowania i zarządzania kończąc. A w zasadzie nie kończąc, bo wciąż nowe się pojawia. Ale ja się cieszę, bo lubię, gdy się dzieje. A jak się dużo dzieje, to jest super 🙂

W mieście pojawiają się za to co i rusz nowe targi: rzeczy ładnych, fajnych, dizajnu, wnętrz i wiele, wiele innych odmian, wydań, wariacji na temat wyjątkowych produktów wnętrzarskich i nie tylko, których w zwykłych sklepach nie spotkacie. Jest to zjawisko rozwijające się w postępie geometrycznym i ja mu gorąco kibicuję. Cieszę się, gdy oryginalny produkt dociera do coraz większej liczby odbiorców, gdy tzw. „design” można zobaczyć, kupić, czy też można się nim zainspirować. Cieszę się, gdy w mieszkaniach pojawiają się przedmioty niesztampowe, unikatowe, będące dziełem młodych, utalentowanych twórców. Nie mam nic przeciwko Ikei, ale jeśli umiemy dostrzec jeszcze coś poza szwedzką ofertą wielkopowierzchniowego sklepu, to bardzo dobry znak 🙂

W czerwcu odwiedziłam więc Targi Dizajnu, które zorganizowane były w Forum Przestrzenie. Wystawców było ok. 80 i reprezentowali różne dziedziny twórczości: przedmioty użytkowe, modę, biżuterię, dekoracje, dodatki, a nawet deskorolki i rowery! Było co oglądać. Miałam zresztą fantastycznego Towarzysza (pierworodny syn, lat 10), z którym przemierzyłam wzdłuż i wszerz forumowe przestrzenie. I zjadłam chyba najlepszą pizzę w mieście 🙂

A teraz pora na zdjęcia, na których zobaczycie, co w świecie dizajnu krakowskiego i nie tylko, słychać 🙂

Na pierwszy rzut grafika, taka, którą bardzo lubię. Przypomina mi zajęcia z rysunku jeszcze z czasów studiów. Grafika, która zawsze dobrze się prezentuje, wciąga swoją opowieścią i za każdym razem na rysunku można znaleźć coś nowego.

1_600

W ślad za nimi kubki, jakby flamastrem porysowane. Ale jak porysowane! Jedne z moich ulubionych 🙂

2_600

Na jednym ze stoisk piękne, szyte domki. Domki to ja lubię 🙂

3_600

Lubię też bardzo kolorowe, radosne gadżety i takie na pewno są wyjątkowe torebki, torby na laptopy, tablety i inne dzisiejsze niezbędne ajtemsy. Dziewczyny zazwyczaj mają ich dużo do transportowania 😉

5

Jak już przy torbach jesteśmy, to cudo dla miłośniczek Śląska (jak dla mnie majstersztyk ilustratorski i językowy):

4_600

Jak Targi Dizajnu, to i meble musiały się znaleźć. Ale te meble zaskakują wszystkim: formą, wygodą i materiałem, z którego są wykonane. Sami zobaczcie: upcyklingowe fotele zrobione z nakrętek po Pepsi, spięte ze sobą zaciskami plastikowymi. Są super wygodne! W tle piękny regał z klejonej warstwowo tektury falistej.

12

13

Były też i lampy. Zgadnijcie, z czego zrobione? 🙂

9

10

11

Wypatrzyliśmy też krzesło nieco przypominające narzędzie tortur. A tu niespodzianka – proste i bardzo wygodne 🙂

7

8

Skoro młodociany się pojawił, to musi się też znaleźć foto ze stoiska, które wciągnęło go bez reszty, a mianowicie sklepu z deskorolkami, longboardami, cruiserami,… Była jazda po Forum, oj była 🙂

6

Nie tylko fani desek znaleźli coś dla siebie. Była też uczta dla cyklistów. Rowery, które mogliśmy zobaczyć na Targach były po prostu wspaniałe! Ogromne koła, niesamowite ramy, kolorowe łańcuchy, do tego oryginalne dodatki – marzenie każdego chyba wielbiciela dwóch kółek 🙂

26

18

Mojego Towarzysza zaciekawiły torby wykonane ze starych bannerów reklamowych. Do tego stopnia, że z jedną wróciliśmy do domu:) A torby są świetne, bo bardzo dobrze uszyte, wytrzymałe, niebanalne, eko! w każdym calu. Nawet pas na ramię zrobiony jest z pasa samochodowego z odzysku 🙂 Brawo za pomysł i za super upcykling!

25

A teraz kilka bardzo fajnych pomysłów na biżuterię. Na początek kolczyki, bransoletki, naszyjniki itp. z silikonowych gumek. Jak gumki do włosów zaplątane, kolorowe i radosne. Jedna para została już ze mną, trudno było się powstrzymać 🙂

14

A tutaj biżuteria z nabojów. Syn oczywiście w pierwszej kolejności spytał, czy są prawdziwe. Są. Ale zgodnie z ideą marki „Lepiej nosić niż używać”, jest to produkt absolutnie pokojowy 🙂

15

16

Była też biżuteria wyjątkowa, jeśli chodzi o proces produkcji, bo drukowana w drukarce 3D.Piękna, taka architektoniczna… i czarna 😉

17

Tutaj też fajna biżuteria, choć najchętniej zabrałabym ze sobą jelenia 😉

19

Było też coś dla szarpiących psiaków 🙂

22

Na koniec ceramika, czyli przepiękne kubki, talerze i filiżanki z rysunkami zwierząt i uroczymi napisami. Uwielbiam 🙂

21

Tu też akcent zwierzęcy: filiżanka na kurzej stopce, rzec by można 😉

23

A tak zupełnie na koniec bardzo pozytywny dywan. Bo kto w końcu nie lubi leżeć na dywanie? 🙂

24

 

Właśnie dostałam świeżutkie zdjęcia kuchni i spieszę pokazać moją kolejną realizację: kuchnia od kuchni 🙂
Pomieszczenie jest bardzo małe, bo posiada całe 6,5 m2, do tego bez okna. Budownictwo z lat 60. chętnie takie rozwiązania stosowało, ale teraz należało coś z tym zrobić.
Moje założenie jest takie, że każdą przestrzeń można tak zaaranżować, żeby spełniała swoją funkcję w jak najlepszy sposób oraz cieszyła mieszkańców wyjątkowym designem.
W przypadku naszej niewielkiej, ciemnej kuchni dość oczywiste było zastosowanie jasnych kolorów, żeby optycznie powiększyć przestrzeń. Tutaj pojawia się biały – mój nieustający faworyt w projektach 🙂
Z racji niewielkiej powierzchni do wykorzystania, zabudowa meblowa sięga po sufit, żeby uzyskać maksymalną przestrzeń do przechowywania kuchennych gadżetów. Zwracającym uwagę elementem jest cienki blat z konglomeratu. Nadaje lekkości całej zabudowie i mimo trudnego koloru, jak na to zastosowanie, sprawdza się idealnie. W kuchni konieczne było również zabudowanie piecyka gazowego c.o., tak, żeby nie było go widać, a jednocześnie by miał warunki do prawidłowego działania.
Wyrastająca na ścianie soczysta trawa szalenie ożywia całość i jest absolutnym numerem 1 aranżacji 🙂

Pierwsze zdjęcie przedstawia porównanie stanu kuchni sprzed zmian i po realizacji mojego projektu:) I chyba tutaj najlepiej widać, jak bardzo można odmienić wnętrze!

PORÓWNANIE_a

 

Nowa odsłona kuchni:)

1

2

3

4

5

6

7